Publikacje

Tak bardzo chcę, żeby było inaczej, żeby partner przestał mnie ranić. Jakie mam najwcześniejsze skojarzenie z taką sytuacją? Może z bólem, kiedy po raz pierwszy rzeczywistość okazała się dla mnie zbyt trudna, kiedy po raz pierwszy nie rozumiałam raniących zachowań najważniejszej dla mnie osoby… a przecież tak niewiele potrzebowałam wtedy/teraz, abym czuła się dobrze, zaopiekowana, szczęśliwa…

Jak przerwać pętlę tych rozczarowań? Dostrzec zranienie na poziomie dziecka, pokazać sobie, że dzisiaj to ja się o siebie troszczę i nie pozwolę zaniedbać tego, co jest ważne dla mnie. Zrobić wszystko co jest niezbędne, abym poczuła że jestem dla siebie kimś wyjątkowym, najważniejszym dla mnie. A żeby uniknąć serii kolejnych rozczarowań, po prostu zrezygnować z oczekiwań wobec innych…

Z oczekiwania, że ktoś inny mnie dostrzeże, doceni, zrozumie, pokaże że akceptuje mnie taką jaka jestem choć może sama nie do końca to czuję… , że będzie mnie kochać tak jak nikt inny przedtem, że nigdy nie zdradzi, nie okłamie, nie oszuka, nie odejdzie…

Te oczekiwania to wciąż oczekiwania dziecka, którego rany nie zostały zagojone. Dorośli nie są doskonali, potykamy się czasami, jesteśmy ludźmi. To jednak jaką wagę nadaję zdarzeniom w relacjach z bliskimi jest odzwierciedleniem tego, ile jest we mnie skrzywdzeń niezagojonych.

Jeśli jestem wolna od ran, jestem też wolna od oczekiwań co nie znaczy, że zgadzam się na wszystko – wręcz przeciwnie – zdrowo wyznaczam granice, szanuję siebie i jasno widzę fakty, podejmuję odważne decyzje, bo nie zależę już od innej dorosłej osoby, jestem wolna od niespełnionych oczekiwań dziecka… Gotowa by iść przez życie z radością i zaufaniem, gotowa by kochać bez obawy o ponowne zranienie z przekonaniem, że każde doświadczenie pozwala mi nauczyć się dbać o siebie jeszcze bardziej, bez obwiniania innych o to, co dzieje się we mnie.