Publikacje

Wciąż tylko nowe oczekiwania do spełnienia, wobec siebie samej i wobec innych.

Zbyt długa lista wymagań, punktów i zadań do odhaczenia, a wszystko po to, abym w końcu poczuła, w końcu mogła się przekonać, że zrobiłam już wszystko… wszystko tak jak należy, wszystko idealnie, wszystko co potrzebuję by pokazać sobie i innym, że potrafię, że jestem w stanie o siebie zadbać, że jestem silna na tyle by nigdy się nie poddać, że w końcu kiedyś wygram!

Byleby doczekać końca tego wyścigu, byleby przyszedł…

Poczucie bezsilności i ten wewnętrzny głos podważający moją wartość… chyba mobilizuje mnie w ten sposób wciąż na nowo, bym dała z siebie jeszcze więcej, bym zrezygnowała z tego co jest dla mnie ważne bo przecież muszę światu udowodnić, że nie zawiodę, że sprostam, że będę najlepsza w tym co robię… Może wtedy też przekonam siebie, że wcale nie jestem nieporadna, słaba, gorsza…

Tak, nikogo o nic nie będę prosić, przecież jestem w pełni niezależna… Jestem niezależna!.. i z pewnością nie będę taka jak On lub Ona (tata, mama), będę zupełnie inna.

Kolejne zadania, niezaspokojona wiecznie ambicja, wyzwania których inni nie chcą się podjąć – tak, to zdecydowanie coś o mnie, ale jestem dumna!

Osłabiona autonomia, głęboki i wewnętrzny brak przekonania że nie jestem w stanie skutecznie działać, zadbać o siebie samą w każdej sytuacji i ten brak wiary w siebie… Tak, to elementy które mogą towarzyszyć nam w dorosłym życiu, kiedy wychowywaliśmy się w rodzinie pełnej niezdrowych zależności emocjonalnych, uwikłań, szantażów emocjonalnych i notorycznego pokazywania dziecku, że sobie nie radzi poprzez nadmierną opiekuńczość podważającą zdolność do naturalnego pokonywania kolejnych wyzwań lub poprzez brak obecności rodzica i braku dorosłego wsparcia w pierwszych doświadczanych trudnościach…

A teraz nie pozostaje nic innego, jak nadal udowadnianie sobie i innym, że jest inaczej, że jestem samodzielna i niezależna, że nie potrzebuję nikogo obok by był przy mnie… tylko, że to wciąż jest reakcja z poziomu dziecka, które wewnętrznie odczuwanym bólem (często tłumionym) krzyczy o uwagę i troskę, o to by móc w końcu być zauważonym i docenionym, by w końcu usłyszeć:

“Już nie musisz się starać, już nie musisz spełniać oczekiwań innych! Już nie potrzebujesz się bać, że jutro może się wydarzyć coś na co musisz być gotowa – jesteś bezpieczna…”

Dzisiaj to ja jestem dla siebie swoim wspierającym opiekunem, najbliższą osobą, najważniejszym bliskim, warto więc czasami zatrzymać się jedynie po to, by powiedzieć sobie:

“Już nie musisz! Jesteś wspaniała taka jak jesteś, a ja jestem przy Tobie blisko i będę, jeśli się potkniesz, jeśli zapłaczesz i nigdy już nie poczujesz, że jesteś sama w tym wszystkim…”