Publikacje

Dążenie do perfekcji: nieustanny wzrost. czy droga do wypalenia i depresji? Któż nie chciałby mieć w swoim zespole osób, które nieustannie starają się być jeszcze lepsze? A może warto zastanowić się jakie są w tym wszystkim moje intencje? Gdzie jest źródło mojej nieustającej walki o coraz lepszy wynik, o to jak widzą mnie inni?

Dążenie do perfekcji często ma swoje korzenie w braku wystarczająco silnego autorytetu wewnętrznego, w ciągłym podążaniu za akceptacją i uznaniem ze strony innych. W braku umiejętności codziennego dostrzegania tego co robię dobrze, bardzo dobrze, w czym jestem wyjątkowy. Taki stan umysłu powoduje nieustanną koncentrację na tym, co mogę robić lepiej by zostać docenionym, zauważając jedynie sukcesy innych i wciąż karcąc siebie za to, że ja nie jestem na ich miejscu.

A w jakim miejscu właściwie jestem? To w zasadzie trudno zauważyć i docenić, pozostając w pędzie za tym co nieosiągalne. Zdobycie celu, realizacja zadnia ponad przeciętność cieszy jedynie moment by za chwilę ukazał się kolejny obszar pełen wyzwań i tak w nieskończoność…

Jakie mogą być tego skutki? Bywa, że jest to rezygnacja z pracy (racjonalnie nieuzasadniona) motywowana rosnącym w głowie niezadowoleniem z samego siebie, wewnętrznym przekonaniem że się nie nadaję, bez możliwości zauważania tego, że mój szef jest ze mnie zadowolony, że współpracownicy mnie cenią. Umysł jest wciąż nastawiony na wyszukiwanie tego co potwierdzi, że zbyt mało osiągam, że jestem niewystarczający… koncentrując się niewspółmiernie na popełnionych błędach, porażkach. Wypalenie zawodowe, zmęczenie ciągłą pogonią za tym co wciąż jest przede mną potrafią doprowadzić do depresji, do utraty całkowitej wiary w siebie, do niezadowolenia i braku poczucia sensu, do przekonania że to co robię nie ma żadnej wartości.

Nasza uwaga podąża tam, gdzie ją skierujemy. .Jeżeli nie potrafię zauważyć swoich osiągnięć, docenić tego co robię na co dzień, czerpać zadowolenie bez konieczności otrzymania uznania ze strony innych, z tego jak bardzo angażuję się w wykonywane obowiązki, reakcje z zewnątrz (pochwały, nagrody, uznanie) nigdy nie będą wystarczającą gratyfikacją.

Dążenie do perfekcji bywa reakcją na brak akceptacji, docenienia ze strony jednego lub obu rodziców. Bywa kontynuowaniem sposobu radzenia sobie dziecka z nieustanną krytyką, ciągłym dążeniem do tego by być jeszcze lepszym, by dostać to co najcenniejsze: aprobatę i uznanie ze strony innych.

Dorosłość to odpowiedzialność za zaspokajanie własnych potrzeb emocjonalnych. To praca nad wzmacnianiem autorytetu wewnętrznego, budowanie własnych standardów w oparciu o racjonalne przesłanki. To odpowiedzialność za to, aby potrafić zaakceptować siebie takim jakim jestem i czerpać zadowolenie z najmniejszych kroków naprzód, stawiać przed sobą cele i realizować je najlepiej jak potrafię dbając o własną satysfakcję.

Żaden szef nie napełni mojego źródła braku samoakceptacji, zadowolenia, uznania jeśli ja nie potrafię o to zadbać. To może być jedynie “wisienka na torcie” jeśli sam potrafię dostrzec to co we nie najlepsze.