Publikacje

Uwalniając się z toksycznej relacji z Korpo – Szefem – psychopatą obiecałam sobie, że nie uwikłam się w podobną relację ponownie. Spełniło się marzenie – znalazłam pracę marzeń, gdzie mogłam wykorzystać wiedzę i doświadczenie realizując projekt, który był zgodny z moimi wartościami. Po miesiącu pracy w nowym miejscu odkryłam, że moja Szefowa i jej styl zarządzania jest tym, od czego uciekłam z poprzedniego miejsca pracy.

Z tygodnia na tydzień popadałam w coraz większe przygnębienie, zaczynając wierzyć, że jestem beznadziejna i nie można mi powierzyć prostego zadania. Za oknem szalała pandemia, a ja rozpaczliwie szukałam kolejnej pracy. Przywędrowała bezsenność, kołatanie serca, ataki paniki. Pierwszy raz w życiu odważyłam się pójść do psychiatry. Oprócz antydepresantów otrzymałam zalecenie znalezienia terapeuty, który pomoże mi uporać się z tym, co mnie dopadło.

Trafiłam do Marty. W tym, samym momencie otrzymałam ofertę nowej pracy. Nasze pierwsze spotkanie to długa rozmowa, a właściwie mój monolog i cierpliwe słuchanie Marty: prawdziwe zainteresowanie, pełna akceptacja, troska w głosie i poczucie absolutnego zrozumienia.

Marta towarzyszyła mi od pierwszych dni w nowym miejscu pracy. Jestem przekonana, że bez naszych spotkań mój proces wejścia do tej organizacji skończyłby się fiaskiem. Umiejętnie wskazywała, na czym się skupić, a co odpuścić.

Dzięki Marcie uświadomiłam sobie, że:
– moje poprzednie patorelacje z Szefami to efekt dopasowania siebie do innych;
– nie chroniłam wystarczająco mocno siebie samej i podejmowałam decyzje oczekiwane przez innych, niezgodne z moimi wartościami;
– ocenianie innych ludzi zamyka możliwość budowania relacji;
– najważniejsze to zadbać o siebie i żyć w zgodzie ze swoimi wartościami;
– nie warto tracić energii na rzeczy, na które nie mam wpływu.

Marta poprzez swoją wrażliwość i empatię zbudowała atmosferę zaufania. Nigdy wcześniej z kimś obcym nie rozmawiałam tak szczerze, jak z Martą. Wszystkie wskazówki Marty brałam mocno do serca i wdrażałam w życie z pełnym zaufaniem. Poczucie satysfakcji, że to działa było bezcenne. Każde kolejne spotkanie mnie wzmacniało i dziś zaczynam wierzyć (bo to jednak wymaga ciągłego powtarzania sobie w myślach ), że:
– jestem wystarczająco dobra
– nie muszę być idealną, żeby być najlepszą
– jestem liderem – skuteczna, odpowiedzialna, autentyczna.

Nigdy nie czułam się tak silna, jak dziś.