Publikacje

Przychodzimy na świat nie mając nic. Każde dziecko, w naturalny sposób korzysta z samoregulacji ciała, dąży do przetrwania. Wie czego potrzebuje do rozwoju i śmiało to komunikuje. Z biegiem czasu uczy się, że ktoś inny wie lepiej… ile powinien zjeść, jakie emocje czuje. Słysząc co chwilę uważaj, zrobisz sobie krzywdę, upadniesz i się przewrócisz… powoli przestaje ufać sobie i światu…

Szkoła dodatkowo potwierdza fakt, iż ocena innych, jest czymś od czego może zależeć moje życie… Należy się wpasować. Wreszcie przychodzi dorosłość i otwiera przed nami ponownie te bramy, które pokryły się rdzą przez lata. Każdy staje w obliczu podjęcia własnej decyzji, sposobu w jaki postanawia kroczyć dalej.. Niestety, wtedy często zaczyna się jeszcze intensywniejsza ucieczka w definicje, uzasadnienia, schematy. Chcemy już i na teraz gotowych odpowiedzi. Rozleniwieni tym, że do tej pory inni wiedzieli lepiej, co jest dla nas dobre…

Nie potrafimy już nawet zauważyć, że to nigdy się nie sprawdzało, nie spełniło żadnej roli, poza odsunięciem nas od siebie samych… A gdyby tak zawierzyć Matce Naturze, że wybrała dla nas drogę najlepszą, że jej idee są wypełnione tchnieniem i siłą, wymagając ode mnie jedynie otwartości i czystości serca? Jak w dniu narodzin…